Kto kontroluje Bitcoina?2 min. czytania

Za emisję i kontrolę polskiej złotówki odpowiada Narodowy Bank Polski (NBP), w przypadku dolara amerykańskiego jest to Rezerwa Federalna (Fed), kto natomiast odpowiada za kontrolę najstarszej i największej z kryptowalut, Bitcoina? Z informacji zamieszczonych na oficjalnej stronie projektu wynika, że… nikt! BTC jest pierwszym w pełni zdecentralizowanym systemem płatności peer-to-peer (P2P), który utrzymywany jest przez jego użytkowników bez jednej, głównej jednostki lub pośrednika.

Bitcoin, czyli waluta, której nikt nie kontroluje.

Jak podaje strona internetowa Bitcoin.org, Bitcoin to oparta na konsensusie sieć i jednocześnie system płatności wykorzystujący cyfrowy pieniądz. Ideę pojawienia się niezależnej od rządów oraz banków centralnych „waluty Internetu” jako pierwszy przedstawił Wei Dai w 1998 roku.

Na powstanie prawdziwego cyfrowego aktywa przyszło jednak poczekać do 2009 roku, kiedy osoba (lub grupa osób) o pseudonimie Satoshi Nakamoto opublikowała pierwszą specyfikację Bitcoina dostępna na wolnych licencjach. Do zespołu programistów z czasem zaczęły dołączać kolejne osoby, które chciały przyczynić się do rozwoju pierwszej dostępnej w obiegu kryptowaluty.

Tak jak nikt nie jest właścicielem technologii odpowiadającej za przesyłanie elektronicznych listów (e-maili), tak samo nikt nie jest właścicielem sieci Bitcoin, która jest kontrolowana przez wszystkich jej uczestników na całym świecie. Rolą programistów jest praca nad aktualizacją i udoskonalaniem oprogramowania, Ci nie są jednak w stanie wymusić zmian w głównym protokole BTC.

– Chcąc zachować kompatybilność z innymi użytkownikami sieci, niezbędne jest stosowanie oprogramowania podlegającego tym samym zasadom. Bitcoin działa prawidłowo jedynie w momencie, gdy pośród wszystkich jego użytkowników zachowany jest konsensus. W związku z tym, deweloperzy oraz sympatycy BTC są silnie zmotywowani, aby chronić wspomnianą równowagę – napisano na stronie Bitcoin.org.

Jak przejąć kontrolę nad Bitcoinem, czyli atak 51%.

Chociaż Bitcoin uważany jest za w pełni zdecentralizowaną kryptowalutę, to zdaniem części sceptyków od cybernetycznego bezpieczeństwa, zauważalne są pewne symptomy jej centralizacji. Jednym z nich jest między innymi rozkład konkurencji pomiędzy producentami poszczególnych koparek oraz siły wydobywczej konkretnych kopalni.

Dla przykładu w połowie 2014 roku mining pool GHash.IO kontrolował około 50% całego hashrate sieci BTC, co spowodowało, że największe z cyfrowych aktywów stało się wrażliwe na potencjalny „atak 51%”.

Jest on hipotetyczną sytuacją, w której jednostka kontrolująca większość hashrate może wykorzystać przewagę w mocy obliczeniowej do przejęcia kontroli nad siecią i nadpisywania realizowanych transakcji. Według informacji znajdujących się na stronie Crypto51.app koszt przeprowadzenia jednogodzinnego ataku tego typu na rynku Bitcoina wynosi zaledwie 425,5 tysiąca dolarów, w związku z ogromną konkurencją na rynku i jego wielkością jest jednak (przynajmniej teoretycznie) niewykonalny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *